3.8.18

Tom Perrotta, Pani Fletcher




Tytuł oryginału: Mrs. Fletcher
Wydawnictwo Znak
Okładka: miękka
Liczba stron: 384

Kiedy jej syn wyjeżdża na studia, Eve, wciąż atrakcyjna rozwódka, wreszcie ma czas tylko dla siebie i zyskuje wolność, której do tej pory tak naprawdę nie zaznała. Niemal przypadkiem zaczyna odkrywać świat internetowej pornografii i niekonwencjonalnego seksu. Coś, co kiedyś było dla niej nie do zaakceptowania, teraz okazuje się pociągające i wyzwalające. Eve musi się odnaleźć w czasach Tindera i gender studies, aby zrozumieć, czego tak naprawdę potrzebuje. 

*

„Pani Fletcher” to fascynująca i intrygująca lektura. Rzuca jednoznaczne spojrzenie na to, jak kształtują się nasze postawy wobec seksu, seksualności, związków i moralności oraz jak się zmieniają. Pokazuje, że kiedy seks jest tym wszystkim o czym myślisz to prawdopodobnie doprowadzi cię to do kłopotów.  Uwielbiam sposób, w jaki Perrotta łączy humor z komentarzem społecznym. 

Postaci, szczególnie Brendan, nie są zbyt sympatyczne - popełniają wiele głupich błędów i czasami nawet nie zdają sobie sprawy, że to robią. Zaskoczyło mnie to, w co się wpakowała Eve, jak myślała, ale jednocześnie nie chciała mówić swojemu synowi.  Z drugiej strony bohaterowie przypominają i zachowują się jak ludzie, których znasz w prawdziwym życiu - z wyjątkiem zamkniętych drzwi. 

Lekka i zabawna, z łatwym stylem konwersacyjnym, powieść Toma Perrotta doskonale sprawdzi się latem, kiedy będziesz potrzebował leniwej lektury i zimnego napoju.

5/6

Za książkę dziękuję wydawnictwu!

Buziaki, Paulina

2 komentarze:

  1. Raczej się na tę książkę nie skuszę. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja o niej dopiero teraz słyszę, ale zaciekawiłaś mnie podejściem do tematu. Chętnię przeczytam.

    OdpowiedzUsuń

Pięknie dziękuję za każdy komentarz. Moje opinie są całkowicie subiektywne, więc jeśli nie zgadzasz się ze mną, jak najbardziej to szanuję.
Zapraszam na mój instagram @kaleta_paulina ;)

Copyright © 2014 RML. Nie tylko o książkach , Blogger