7.1.18

Subiektywny ranking najlepszych książek przeczytanych w 2017 roku


W 2017 roku przeczytałam 200 książek. Rewelacyjny wynik, z którego jestem bardzo dumna. Również jestem ogromnie szczęśliwa, że umiem pogodzić swoją pasję z innymi obowiązkami i nikt na tym nie cierpi. Pragnę podkreślić, że na 200 przeczytanych książek, tylko 44 otrzymałam od wydawnictw, ale były również to książki, które chciałam otrzymać. W poprzednim roku mocno ograniczyłam współprace i wyszło m to na dobre, ponieważ nie mam problemu z żadnymi terminami, a jednocześnie czytam to, co chcę i kiedy chcę. Czas wolny poświęcam na to, co lubię, czyli na czytanie. I jeśli lubię czytać to nikt z Was nie powinien mnie z tego rozliczać. Ja się nigdy nie ścigałam, nie ścigam, nie komentuję czy ktoś czyta dużo, czy mało, nieważne jakie ktoś czyta książki - ważne, żeby w ogóle czytać. Przeczytane książki również zapisuję dla siebie, bo lubię prowadzić listy i już. Poważne, kalsyczne książki czytałam na studiach (filologia polska) i wiele razy już to powtarzałam, że teraz mam czas, aby nadrobić nowości i to, co chcę czytać. Bardzo się cieszę, że sięgnęłam po książki takich autorek jak Colleen Hoover czy Brittainy C. Cherry. Na studiach nie miałam czasu czytać to, co chcę, a teraz mam, więc wybieram takie książki, jakie mi pasują, a że czytam kilkanaście w miesiącu to mój problem. I naprawdę jest mi bardzo miło, że ta sprawa wywołała tak ogromną dyskusję na Instagramie, ale uwierzcie nie musicie, aż tak bardzo się o mnie martwić ;) proponuję zająć się swoim życiem :D 

W 2017 roku sięgałam po książki, które już dawno chciałam przeczytać, albo które wydawały mi się interesujące. Z mojej poniższej subiektywnej listy najlepszych książek ubiegłego roku tylko dwie otrzymałam od wydawnictw, z czego się cieszę, bo to znaczy, że intuicja mnie nie zawodzi i wybieram dobre książki.

Poniżej moja subiektywna lista najlepszych książek, które przeczytałam w 2017 roku wraz z linkami o całej opinii.

Kathryn Stockett, Służące - obraz trzech niezwykle zdeterminowanych kobiet, które postanawiają powiedzieć prawdę, ukazać jak się dzieje, kiedy nikt nie widzi. Głęboko poruszająca powieść, pełna humoru i nadziei, ponadczasowa i uniwersalna. Książka pokazuje dramat czarnoskórych pracownic i okrucieństwo białych pracodawców. Lektura wciągnie Was od pierwszej strony, bo nie opowiada o sprawach, z którymi mamy do czynienia na co dzień.

Harper Lee, Zabić drozda - książka, która wywołała we mnie szok, niepokój, niedowierzanie, ale też bezsilność wobec ludzkiej nienawiści. Bardzo dobra i wartościowa powieść, którą czyta się bardzo przyjemnie mimo trudnej i bolesnej tematyki. Historia ta uczy szacunku do drugiego człowieka, zwraca uwagę na problem uprzedzeń, to wreszcie powieść o samotności, niezrozumieniu i dorastaniu; o ogromnej wrażliwości na niesprawiedliwość. 

M. L. Stedman,Światło między oceanami - połowę książki czytałam ze zniecierpliwieniem. Przekładałam kolejne strony, bo już chciałam się dowiedzieć, co się wydarzy. Historia wciągająca, wstrząsająca, smutna jak bezbrzeżny ocean. Pokazuje jednak jak wiele człowiek jest w stanie zrobić w imię miłości. Ale też jak ona może być niszcząca, doprowadzająca człowieka do rzeczy ostatecznych, do nieprawdopodobnych zachowań. Książka skłania do refleksji, wskazuje konsekwencje naszych decyzji i pokazuje, że czasem znajdziemy się na rozstaju dróg przed wyborem, z których każdy będzie tragiczny.

Paula McLain, Paryska żona - wspaniała książka, która od pierwszych zdań mnie zaciekawiła. Autorka zapewniła charyzmatyczne i żywiołowe postaci, wzruszające momenty, mnóstwo emocji oraz niezwykłą historię miłosną. Paula McLain ma niezwykle lekkie pióro, które nie pozwala oderwać się od lektury, dopóki jej nie skończymy. Jeśli chcecie się przenieść w świat powojennej bohemy (w powieści przewijają się Scott Fitzgerlad czy James Joyce!), w świat pokolenia, które próbuje się odnaleźć po wojnie, po prostu do zaczarowanego Paryża to ta książka będzie idealnym biletem w przeszłość.

Liane Moriarty, Wielkie kłamstewka – pierwsze spotkanie z autorką, której pióro mnie porwało. To historia na 6+. Pięknie napisana, z zachwycającą fabułą, z ciekawymi postaciami. Bardzo szybko się czyta. Ja zarwałam nockę, bo nie mogłam jej odłożyć, dopóki nie dowiedziałam się, kto zginął i dlaczego. Nie tylko dla fanek Gotowych na wszystko i Pretty Little Liars, ale dla każdego kto chciałby przeczytać naprawdę wartościową lekturę.

Amy Harmon, Making faces - od bardzo dawna czekałam na tak bardzo dobry wyciskacz łez oraz książkę, która mnie zaszokuje i da do myślenia. Wszystkie inne autorki mogą się chować, bo nawet nie dorastają Amy Harmon do pięt. W autorce znajduje podobieństwo do Reginy Brett, której książki są również dla mnie fenomenem. Making faces to książka mądra, podnosząca na duchu. To kopalnia cytatów i złotych myśli! Niewiarygodnie prawdziwa i wzruszająca.

Brittainy C.Cherry, Kochając pana Danielsa - książka do ostatniej strony trzymała mnie w napięciu i zupełnie nie wiedziałam, czy historia skończy się happy endem. Jednak warto było czekać! Kochając pana Danielsa to opowieść o poszukiwaniu własnego ja, własnej tożsamości, rozliczaniu się z przeszłością, szukaniu lepszej przyszłości czy radzeniu sobie po utracie bliskiej osoby. Książkę gorąco polecam. Jeśli jeszcze nie znacie tej autorki to nie traćcie czasu na inne lektury. Bo to jest właśnie lektura, której potrzebujecie.

Tillie Cole, Tysiąc pocałunków - bardzo gorąco polecam książkę. Z całego serca i z głębi duszy. Koniecznie, koniecznie musicie ją przeczytać! Autorka stworzyła niezwykłą, zachwycająca, porywającą historię, która wycisnęła ze mnie morze łez. Ale wiem, że była warta absolutnie każdej, a zakończenie było piękniejsze niż mogłabym sobie wyobrazić. Dzięki niej uwierzyłam w niekończącą się miłość, która przetrwa najdotkliwszy ból. Ale wciąż istnieje. Na zawsze i na wieczność.


Sally Hepworth, Słodkie sekrety – opowieść o trzech pokoleniach i skrywanych sekretach, które w każdej chwili mogą wyjść na jaw. Poruszająca historia o kobietach, więzach rodzinnych, cudzie narodzin. Ale także o miłości i przyjaźni. Niezwykła obyczajówka, z fantastycznymi bohaterami, interesującą fabułą, tajemnicą z przeszłości.

Emma Scott, Serce ze szkła - w powieści Serce ze szkła doświadczycie mnóstwa emocji – od bólu, przez smutek, aż po radość i miłość. Historia Kacey i Jonah pokazuje, że w najmniej oczekiwanym momencie można poznać miłość swojego życia. Dzięki tej dwójce zdajemy sobie sprawę, aby nigdy nie zapominać żyć i cieszyć się z chwili obecnej. 

Liane Moriarty, Sekret mojego męża - książka zupełnie inna niż wszystkie. W kategoriach opowiadania i tworzenia fabuły Autorka stworzyła dzieło na najwyższym poziomie. Historia mnie wciągnęła, nie mogłam się oderwać od czytania, moje zaangażowanie wyniosło więcej niż 100%. To kawał dobrej literatury, którą polecam dla każdej kobiety.

Carlos Ruiz Zafón, Labirynt duchów - fenomenalna powieść z elementami grozy i tajemnicy okraszona dawką głęboko skrywanych sekretów. Nieprzewidywalna, wyjątkowa, przejmująca i wywołująca dreszcze. Każdy czytelnik znajdzie coś w tej historii dla siebie i będzie nią usatysfakcjonowany. Taka jest właśnie najnowsza powieść Zafóna. Słów brakuje, aby ją opisać. Dlatego każdy powinien po nią sięgnąć i się przekonać, jak mocne wrażenia wywołuje. [egzemplarz od wydawnictwa]

Margaret Atwood, Grace i Grace - powiedzieć, że kocham tę historię, byłoby ogromnym niedopowiedzeniem. To taka sprytna, subtelna, prowokująca do myślenia powieść, która również potrafi być niezwykle zabawna i angażująca. Autorka odnosi się do roli kobiety, które są naturalnymi elementami opowieści. Atwood bada klasy społeczne, wartości, złożone relacje między kobietami i mężczyznami ze sporym współczuciem, ale również poczuciem humoru. Postaci wykreowane przez pisarkę są postawione w obliczu niekiedy ironicznych sytuacji, które przyciągają czytelnika. [egzemplarz od wydawnictwa]



*kolejność przypadkowa

Zapraszam Was również do śledzenia mojego Instagrama @kaleta_paulina ;)


A Wy czytaliście, którąś z powyższych pozycji? Pochwalcie się, jaką Wy przeczytaliście najlepszą książkę w 2017 roku? ;)

Buziaki, Paulina

28 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawa lista tytułów. Przyznam szczerze że nie czytałam żadnej książki z tej listy więc na pewno na jakąś się skuszę :) Pozdrawiam i zapraszam w odwiedziny do mnie na blog :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W 2017 roku przeczytałam 85 książek <3 I dużo z nich było świetnych, oczywiście dużo mnie zawiodło. A te najlepsze według mnie to Making Faces, Lokatorka i Zakazane życzenie <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdroszczę takiej ilości przeczytanych książek!
    Tych, które wymieniłaś, nie czytałam. Znam jednak inną książkę Amy Harmon pt. "Prawo Mojżesza", które bardzo mi się podobało. Może więc sięgnę po "Making faces" :)
    Pozdrawiam i życzę Ci jeszcze więcej świetnych lektur w 2018 roku ;*
    Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam żadnej z tych ksiazek, co tylko znaczy ze wiele przyjemnych lektur jeszcze przede mną :-)
    Ja czytam srednio 60-70 ksiazek rocznie, bo na tyle pozwala mi czas i jestem z tego dumna :-)
    Nie przejmuj sie komentarzami, dla mnie jestes wzorem, ze mozna czytac jeszcze wiecej :-)
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda liczba jest dobra, chociaż one najmniej się liczą ;)
      Dziękuję za miłe słowa ;) pozdrawiam cieplutko :*

      Usuń
  5. Świetne tytuły, kilka mam w planach.

    OdpowiedzUsuń
  6. Rewelacja, pozazdrościć takiego wyniku! :) Ja też mocno ograniczam egzemplarze recenzenckie i dobrze mi z tym. Z Twoich lektur czytałam tylko "Making faces", więc mam co nadrabiać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluje takiego wyniku. Ja niestety (bądź stety) przeczytałam 1/4 tego. Co do pozycji, które podałaś czytałam jedynie "Światło między oceanami", ale o innych także słyszałam.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękny wynik książek!Gratuluję takiego wyniku, ja przeczytałam 107 i również jestem z siebie dość dumna, bo to mój pierwszy taki duży wynik w życiu. Co do książek, to bardzo bym chciała przeczytać Zabić drozda, Tysiąc pocałunków i Serce ze szkła. A co do Making faces... kocham tę książkę. Kochając pana Danielsa czytałam już dwa razy i będę czytać i trzeci! Ta książka jest po prostu arcydziełem. <3

    potegaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Cherry i Tysiąc pocałunków! <3 Cudowne :D A "Making faces" mam w planach :D

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
  10. Super wynik przeczytanych książek, Pauluś! :) A gadaniem innych wcale się nie przejmuj, jak ktoś będzie chciał to zawsze znajdzie sobie powód do wbicia komuś szpili albo wejścia komuś w życie z buciorami.
    Co do postu to sama jestem właśnie w trakcie tworzenia moich faworytów roku 2017 i na mojej liście również znajduje się "Making faces", "Serce ze szkła" i chyba będzie także "Tysiąc pocałunków", więc w tym temacie jesteśmy zgodne :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow, gratuluję takiego wyniku rocznego! Ja nawet połowy tego nie przeczytałam, bo u mnie wyszło 82 książki.
    Co do twojej lisy: "Making faces" mam na półce i nie mogę się doczekać, aż przeczytam. Szczególnie, że nie pierwszy raz widzę ją w zestawieniu "najlepszych".
    "Kochając Pana Daniels" czytałam jakoś zaraz po premierze i bardzo mi się podobała. Myślę że jeszcze do niej powrócę.
    "Tysiąc pocałunków" natomiast u mnie znajduje się na liście najgorszych/rozczarowujących. Wynudziłam się okrutnie, skończyć jej nie mogłam. Jak dla mnie zbyt wyidealizowani bohaterowie. Zero realności. Autorkę natomiast bardzo lubię za "Sweet Home" - mam nadzieję, że doczekamy się tej serii w Polsce.
    "Serce ze szkła" również mam w planach.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie mogę uwierzyć, że dopiero tu trafiłam :D
    Wspaniały blog, w dodatku z Kielc, od razu zostawiam obserwację!

    Gorąco pozdrawiam,
    iskraczyta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki bardzo :D pozdrawiam cieplutko ;)

      Usuń
  13. Z twojej listy przeczytałam tylko jedną książkę - "Służące" i całkowice się z Tobą zgadzam, to jedna z moich ulubionych książek.
    Kinga

    OdpowiedzUsuń
  14. "Służące", "Making faces", "Serce ze szkła" i powieści Moriarty - też je bardzo lubię, świetne książki ;) Polecam też "Kilka dni z życia Alice", to moja pierwsza, przeczytana parę lat temu książka Moriarty i naprawdę daje radę ;) Spróbuj też z Marian Keyes, może Ci się spodoba ;) Co prawda dosyć ciężko przebrnąć przez początki jej historii, ale później idzie już jak z płatka ;)
    I 200 książek, WOW! Podziwiam ;)

    Pozdrawiam ciepło,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetnie powiedziane- każdy czyta co chce i ile chce :) Na mnie niestety "Zabić drozda" nie zrobiło takiego dobrego wrażenia.

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam tylko Światło między oceanami i bardzo miłą ją wspominam.

    Pozdrawiam. i zapraszam do mnie :)
    Kasia
    http://misskatherinesblog.blogspot.com
    IG @misskatherinesblog (https://www.instagram.com/misskatherinesblog/)

    OdpowiedzUsuń
  17. Imponujący wynik! Muszę przyjrzeć się bliżej tym książkom, które uznałaś za najlepsze, bo żadnej z nich nie czytałam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. 200 książek ? o.O no szalona! :D
    Pozdrawiam,
    See You Soon :)

    OdpowiedzUsuń
  19. 'Making faces' czytałam. Świetna jest. Harper Lee też. Jak Ci się udało ograniczyc współpracę? Bo ja ciągle natykam się na świetne książki w tych wydawnictwach, z którymi współpracuję i ciągle coś biorę do recenzji. To przez te moje szerokie horyzonty ;) Żartuję, ale lubię historię, boigrafie i reportaże. Dlatego ciągle jest coś mocno ciekawego. Natomiast po popwiesci sięgam rzadko.
    A ta kłótnia na Instagramie to o co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu odmawiam.,liszę, że nie jestem zainteresowana :)
      A kłótnia zaczęła się właśnie o to, że przeczytałam 200 książek :) niektórzy uważają, że nie jest to możliwe ;)

      Usuń
    2. E tam, weszystko jest możliwe. Jedna taka na LC przeczytała 360 książek. Kiedyś przeczytałam wszystkie Christie w 2 miesiące i obejrzałam adaptacje! Więc wierzę.

      Usuń
  20. Ja też czytam tyle, ile chcę. Dyskusja gdzieś mi uciekła, pewnie dzięki zasięgom IG, a szkoda, bo powiedziałabym, że gratuluję wyniku i się z Tobą zgadzam 😁 cieszę się z obecności Światła między oceanami w tym zestawieniu, bo mam w planach tę książkę 😁 pozdrawiam 😁

    OdpowiedzUsuń
  21. Kochając Pana Danielsa i Making face mam za sobą ❤ cudowne książki 📚
    A Służące mam ochotę kiedyś przeczytać ❤

    OdpowiedzUsuń
  22. Czytalam światło miedzy Oceanami, a Labirynt duchów mam zamiar przeczytać kiedy tylko skończę Tajemną historię. A 200 książek to cudowny wynik!

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja czytam tyle, na ile pozwala mi obecna sytuacja. W 2017 r. przeczytałam m.in. znakomitą książkę Wandy Szymanowskiej "Zaina" - polecam, bo problematyka bardzo aktualna, a książka jest niewielka objętościowo.

    OdpowiedzUsuń
  24. Super wynik. Ja niestety nie jestem w stanie osiągnąć takiego przez natłok codziennych obowiązków. Ale w każdej wolnej chwili sięgam po książki:) a poza tym wychodzę z założenia, że czytam tylko dla siebie i ma mi to sprawiać przyjemność, wiec dobór książek zawsze jest subiektywny. I jeśli książka mi się podoba, to jest to dla mnie dobra książka :) a bardzo sie cieszę, że spodobał Ci sie Labirynt duchów, bo u mnie właśnie czeka w kolejce:)

    OdpowiedzUsuń

Pięknie dziękuję za każdy komentarz. Moje opinie są całkowicie subiektywne, więc jeśli nie zgadzasz się ze mną, jak najbardziej to szanuję.
Zapraszam na mój instagram @kaleta_paulina ;)

Copyright © 2014 RML. Nie tylko o książkach , Blogger