17.6.17

Liane Moriarty, Sekret mojego męża

Tytuł oryginału: The Husband’s Secret
Prószyński i S-ka
Liczba stron: 504

Kiedy czytałam poprzednią książkę Liane Moriarty Wielkie kłamstewka byłam zachwycona. Uważam, że to jest literatura na poziomie, która usatysfakcjonuje kobietę w każdym wieku. 

„Najdroższa Cecilio! Jeśli czytasz ten list, to znaczy, że nie żyję…”

Od chwili przeczytania tego cytatu moje myśli błądziły tylko wokół tego. Co jest w tym cholernym liście???!!! Tej książki nie było na mojej czytelniczej liście, ale po Wielkich kłamstewkach już wiem, że tej autorce zawsze będę dawać szansę. Poza tym po tym cytacie pragnęłam poznać o co chodzi w tej zagadce, chciałam dać się wciągnąć w tę tajemnicę i ją rozwiązać. I historia mnie tak pochłonęła, że w każdej wolnej chwili ją czytałam, żeby jak najszybciej rozwikłać ten sekret. A kiedy ją już musiałam odłożyć znów myślami powracałam do bohaterek. 

Cecilia Fitzpatrick osiągnęła wszystko, o czym można zamarzyć – jest businesswoman, podporą lokalnej społeczności, oddaną żoną i matką. Jej życie jest równie uporządkowane i nieskazitelne jak jej dom. Jednak ten list odmieni wszystko, nie tylko w jej przypadku: Rachel i Tess ledwie ją znają, a jednak również odczują dramatyczne następstwa tajemnicy jej męża.

Nie będę mówiła zbyt wiele o fabule, ale to bardzo złożona historia, która zaczyna się od historii trzech kobiet. Każda z nich odkrywa tajemnicę zmieniającą życie... 

Powiązania między bohaterkami są głębsze niż nam się wydaje. A list to tylko wierzchołek góry lodowej. Moriarty tak umiejętnie prowadzi narrację, że miałam wrażenie, iż stoję obok tych kobiet. Jakbym sama była bohaterką tej książki.

Autorka w niezwykle sprytny sposób połączyła wątki bohaterek.  W pewnym momencie wydawało mi się, że historia biegnie w dziesięciu różnych kierunkach, jednocześnie okazało się, że kroczyła w jednej, konkretnej linii. Nie spodziewałam się, że niektóre sytuacje, szczegóły mogą mieć, aż tak ogromny wpływ na życie, które w jednej minucie, w maleńkiej chwilce może obrócić się o 180 stopni, a konsekwencje tego będą nas prześladować do końca dni.  

Historia, która wprawia w osłupienie. Cudowna, szczera, intrygująca. Bolesna, prawdziwa, rujnująca. Ukazująca różne rodzaje relacji międzyludzkich. Bohaterki tak różne, ale wszystkie zmagające się z podobnymi problemami. I każdej z nich kibicujemy, i współczujemy, i martwimy się. A przy okazji rwiemy włosy z głowy i obgryzamy paznokcie. 

Zakończenie jest genialne, fenomenalne i przecierałam oczy ze zdziwienia. Autorka powiedziała wszystko, co miało być powiedziane, jednak odczułam ukłucie niepokoju i książka pozostawiła na mojej ręce gęsią skórkę. Właśnie takie proste, z pozoru nieskomplikowane historie wzbudzają we mnie dyskomfort. Ale w moim przypadku to dobrze. Bo znaczy to, że książka zrobiła na mnie wrażenie.

Z pozoru to nie jest biało-czarna książka. Każdy z bohaterów ma jakąś tajemnicę, każdy coś ukrywa. Autorka w bardzo uczciwy sposób ukazała obraz sytuacji, który może dotknąć najzwyklejszą, najbardziej przeciętną rodzinę z przedmieścia. Książka zmusiła mnie do refleksji o tym, że życie przypadkowych, obcych ludzi może być ze sobą powiązane i nawet o tym nie mamy zielonego pojęcia. 


Summary: Sekret mojego męża to książka zupełnie inna niż wszystkie. W kategoriach opowiadania i tworzenia fabuły Autorka stworzyła dzieło na najwyższym poziomie. Historia mnie wciągnęła, nie mogłam się oderwać od czytania, moje zaangażowanie wyniosło więcej niż 100%. To kawał dobrej literatury, którą polecam dla każdej kobiety. To była jedna z lepszych lektur jakie czytałam w ostatnim czasie. Dlatego koniecznie przeczytajcie tę książkę. Jeśli szukacie naprawdę czegoś godnego uwagi.

Buziaki, Paulina

16 komentarzy:

  1. Wieczorem zabieram się za lekturę. Chociaż po tym, co tu przeczytałam, nie wiem jak wytrzymam te 12 godzin :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam, że jestem bardzo zaintrygowana. W szczególności ciekawi mnie ogłoszenie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale rewelacyjne zdjęcie! Nie mogę się napatrzeć. A co do książki, to też chętnie ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Interesująca propozycja ;) Zapisuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak wychwalasz Moriarty, że chyba się w końcu skuszę :) Ale może dopiero po obronie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miłością do tej autorki zaraziła mnie przyjaciółka, a uczucie to zaczęło się właśnie od tej książki. Bardzo mi się podobała. W sumie wszystkie powieści, które czytałam (a które wyszły spod jej pióra) mają w sobie to coś!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaledwie tytuł ujrzałam i już wiem, że muszę sięgnąć po tę książkę. Intrygująca pozycja.
    Wspaniałe, klimatyczne zdjęcie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widziałam tylko serial "Wielkie kłamstewka", jednak po takiej rekomendacji nie mogę nie sięgnąć po tę autorkę. Obie książki bardzo kuszą, a Twoje zdjęcie jeszcze tylko to zaintrygowanie podkręca :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka nie koniecznie w moim typie (wg opisu), ale z drugiej strony przedstawiłaś ją tak ciekawie - prawdziwa, wciągająca historia + bohaterowie mniej papierowi, aż chyba jednak się skuszę :3

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja bardzo chciałam nadrobić książkę "Wielkie kłamstewka" tej autorki (szczególnie przed obejrzeniem serialu na jej podstawie), ale teraz zachęciłaś mnie również do tej, drugiej książki Moriarty! Chętnie po obie pozycje sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Brzmi świetnie! Wielkie kłamstewka nabyłam dwa tygodnie temu na ebookowych wyprzedażach, więc już niedługo poznam się z autorką. Coś czuję, że spodoba mi się, więc Twoja podpowiedź okaże się bezcenna! ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dodaje do listy książek do przeczytania

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam ją na uwadze! :)

    Pozdrawiam. ♥
    http://nie-oceniam-po-okladkach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Książka zdecydowanie dla mnie, koniecznie muszę po nią sięgnąć. :) "Wielkie kłamstewka" podobały mi się, zaś "A teraz śpij" już nie do końca. :) Tytuł wrzucam na listę. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń

Pięknie dziękuję za każdy komentarz. Moje opinie są całkowicie subiektywne, więc jeśli nie zgadzasz się ze mną, jak najbardziej to szanuję i zachęcam do dyskusji oraz wyrażenia swojego zdania. Wszystkim życzę miłego dnia! ;)