wtorek, 17 stycznia 2017

Saroo Brierley, Lion. Droga do domu

Tytuł oryginału: A Long Way Home
Okładka: miękka
Liczba stron: 266

Wprost przepadam za biografiami. Książki oparte na faktach zawsze wywołują we mnie ogromne poruszenie. A historia Saroo jest wprost niewiarygodna.

Saroo w wieku 5 lat, wsiada do pociągu, aby poczekać na brata. Pech chce, że chłopiec zasypia, a pociąg rusza. Konsekwencje okazują się tragiczne, bo maluch budzi się… 1500 kilometrów dalej w Kalkucie.

Opisy przetrwania chłopca na ulicach wywołują nie tylko gęsią skórkę i współczucie, ale także podziw. Małe dziecko zachowuje bystrość i trzeźwość umysłu oraz próbuje przetrwać na ulicach jednego z najniebezpieczniejszych miast świata. Z drugiej strony wcale się nie dziwię, że daje radę, bo wywodzi się z ubóstwa, gdzie często chodził głodny i trudził się w zdobywaniu jedzenia dla rodziny. Sam stwierdził, że jego organizm przyzwyczajony jest do takiej sytuacji.

Saroo ma ogromne szczęście w życiu i jego historia nie kończy się tragicznie. Trafia do sierocińca, po czym zostaje adoptowany przez australijskie małżeństwo. Tworzą oni niezwykłe warunki chłopcu, pełne miłości, ciepła i troski. Jednak przez lata pamięć o biologicznej matce się nie zaciera, więc Saroo postanawia ją odnaleźć.

Całość oceniłabym bardzo wysoko, jednak w  połowie książki coś zaczęło się psuć. Bo o ile początek opowieści postawił moje włosy dęba, tak potem Saroo na siłę zaczął wydłużać opisy. Ja rozumiem, że nie jest pisarzem, że chciał podzielić się swoimi wspomnieniami, które odmieniły jego życie, uczuciami, które nim targały… Ale ja się pytam po co było przedłużać? W pewnym momencie nawet zaczęłam lekko drzemać. Cóż, nie wszystko jak widać jest idealne.

Summary: Indie to jeden z najbardziej zaludnionych krajów świata. Przerażające ubóstwo, głód i bieda są nieodłącznymi elementami tej części globu. Historia Saroo jest niebywale poruszająca, pełna lęku i strachu, ale też odwagi, siły i ogromnej wytrwałości.  Opowieść ta pokazuje, że nie wolno tracić nadziei i nigdy się poddawać. Kolejny raz możemy się przekonać, że najbardziej niewiarygodne historie pisze samo życie.

To książka, obok której nie da się przejść obojętnie. Na jej podstawie został nakręcony film.

Widzieliście? Czytaliście? Jak wrażenia?

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:


Buziaki, Paulina

24 komentarze:

  1. Moją opinię na temat książki znasz i tak na dobrą sprawę niewiele się ona różni od Twojej :) Faktycznie w książce znalazło się mnóstwo, być może zbyt szczegółowych opisów, ale to chyba taki urok biografii :P
    Ogólnie rzecz biorąc książka na plus :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba właśnie taki urok ;) ale też jestem na plus :)

      Usuń
    2. I to chyba najważniejsze ;)

      Usuń
  2. Ciekawa książka, rzadko czytam biografię, więc chyba będę musiała to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Film oglądałam w dniu premiery - piękny, niesamowity i klimatyczny. Płakałam, śmiałam się i cieszyłam jak dziecko. Zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Książki nie czytałam, ale na pewno po nią sięgnę, mam nadzieję, że nie zmęczą mnie wspomniane przez Ciebie przydługie opisy.
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film mam przed sobą,ale mam nadzieję, że mi się spodoba :)

      Usuń
  4. Książka wygląda sympatycznie, ale coś wewnętrznie czuję, że bym się nią nie nacieszyła odpowiednio :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeśli gdzieś na nią trafisz to przeczytaj ;)

      Usuń
  5. Faktycznie, pierwsza część książki jest nieco żywsza i ciekawsza, ale ja i tak byłam zachwycona tą lekturą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uważam bardzo podobnie. Książka jest warta uwagi i czasu jednak momentami niepotrzebnie jest wydłużona zbyt obszernymi opisami, albo powtórzeniami tego co czytaliśmy kilka stron wcześniej. Przyznam, że ciekawi mnie film. Myślę, że może być naprawdę dobry :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam pojęcia, że to biografia! Ja to mam jednak refleks szachisty... Widziałam zwiastun filmu w kinie i zrobił na mnie wrażenie, ba! W pewnym momencie zagościła u mnie wspomniana gęsią skórka - chociaż podejrzewam, że magia wielkiego ekranu też zrobiła swoje. Film może obejrze (albo wyłącze po 20 minutach), ale po książkę nie sięgnę. Gdyż mimo cudownej okładki mam wrażenie, iż po trailerze znam przebieg co najmniej połowy historii.
    Pozdrawiam, Wielopasja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zdecdyowanie niektóre filmy potrafią zaczarować :) ten akurat jeszcze przede mną :)

      Usuń
  8. Nie czytałam i nie oglądałam. Nie obejrzę, ale przeczytam z pewnością :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fabuła ciekawa, okładka piekna, ale nie lubię książek... takiego typu. Chociaz film chciałabym obejrzeć.
    pozdrawiam i zapraszam na TAG
    polecam-goodbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja jeśli chodzi o biografie jestem jeszcze zielona :) Do tej pory oglądam tylko filmy z tego gatunku, ale mam nadzieję, że wkrótce zacznę również czytać biografie :) O tej dużo słyszałam i mam wielką chęć ją poznać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli na nią trafisz to życzę Ci, aby Ci się spodobała ;)

      Usuń
  11. u mnie już czeka w domu na swoja kolej, mam nadzieję że i ja się na niej nie zawiodę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeszcze nie czytałam, ale chęci mam :) choć nie do końca jestem przekonana czy ta książka mi podpasuje. Cóż, trzeba spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam- wzruszyłam się i przeraziłam. Ale na koniec zostałam z nadzieją :)
    A film jeszcze przede mną! :)

    OdpowiedzUsuń