czwartek, 12 stycznia 2017

Polishgirl in Norway #2


Chciałabym Was zaprosić do drugiego wpisu z cyklu Polishgirl in Norway. Dzisiaj przygotowałam dla Was kilka ciekawostek, które mnie zadziwiły odkąd przeprowadziłam się do Bergen.

1. POGODA
Nie ma złej pogody, jest niewłaściwe ubranie.
Właśnie. Odkąd mieszkam w Bergen to moje ulubione powiedzonko. Chociaż zauważyłam, że tutejsi mieszkańcy jakby nie dostrzegali już deszczu. Chodzą w cienkich płaszczykach, sukienkach, spódnicach, trampkach. Chyba przywykli do tej aury. Bergen znajduje się w górach. Otoczone jest siedmioma szczytami (zwanymi Siedmioma Siostrami). Powodują one, że pogoda jest bardzo zmienna. Wygląda to mniej więcej tak. Budzę się około 5.30 i wyglądam za okno – kiedy nie pada jest to dobry znak.  Stwierdzam, że założę letnią kurtkę (naprawdę niekoniecznie trzeba zakładać zimowe ubrania, bo tutaj bardzo dużo się chodzi. Niestety ja jeszcze mieszkam pod bardzo stromą górką, więc nieźle się codziennie namacham). Wtedy mija 15 minut, a za oknem zaczyna lać jak z  cebra. I nie moi Kochani to nie jest zwykły deszcz. To ściana deszczu, wiadro wylane na głowę, po którym człowiek jest mokry od stóp do głów. Kolejne stwierdzenie „Dobrze, że jeszcze nie wyszłam z domu”, bo mam szansę na zmianę garderoby. Zanim wyjdę pogoda zdąży się odmienić kilkakrotnie. Np. we wtorek, kiedy wracałam z pracy w przeciągu 45 minut zdążyłam dwa razy zmoknąć i 2 razy wyschnąć (więc nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło), a wchodząc do mieszkania byłam zdyszana, jakbym przebiegła, co najmniej maraton. No nie do pomyślenia! :D ale mówię Wam człowiek jest się w stanie przyzwyczaić – nawet do tych grzmotów (!) za oknem w  styczniu.

2. SKLEPY
Sklepy w niedzielę są zamknięte. Niestety, smutna rzeczywistość. I jeśli Ty drogi czytelniku nie możesz wytrzymać chociaż jednego dnia bez odwiedzania galerii Norwegia nie jest krajem dla Ciebie. W ten święty Dzień Pański nie masz wyboru i musisz sobie sprawić jakąś inną rozrywkę. Też dla mnie to było nierealne, ale jak widać dobrze się mam i nadal żyję.
A propos, w Bergen mamy B-station – połączenie supermarketu, centrum handlowego  i dworca autobusowego w jednym. Spokojnie, można tutaj chwilę posiedzieć, napić się kawki (jeśli sklep jest otwarty), włączyć darmowe wifi :D i czekać np. na autobus. Fajne miejsce, polecam ;)


3. OPIEKA MEDYCZNA
Do tego chyba się nie przyzwyczaję. Wychowana na antybiotykach, lekach i spędzaniu czasu w domu nie dostosuję się do tego. Niestety, w Norwegii na wszystkie choroby przepisywany jest paracetamol. Sama tego doświadczyłam. Skończyło się lotem do Polski i leżeniem tydzień w łóżku (oczywiście z antybiotykiem), ale było to miesiąc po moim przyjeździe tutaj. Stwierdzam, że teraz zaczęłam się hartować i przyzwyczajać do pogody. Ale zastanawiam się jak jest ze złamaniem? Czy lekarze nie zakładają gipsu tylko czekają, aż np. taka noga zrośnie się naturalnie? Level: Cobra, Rambo, Terminator. Muszę o to kogoś podpytać.

4. MIESZKANIE
Jak wiecie Norwegia jest drogim krajem. Mieszkania również do takich należą, ale to nie przeszkadza Norwegom w ustalaniu swoich praw. Bo nieważne, że Ty masz pieniądze, stać Cię na to mieszkanie i Ci się podoba. To Ty musisz się spodobać właścicielom. Głupio to brzmi, ale taka jest rzeczywistość. Norweg umawia się z kilkoma osobami na visning i po tym decyduje komu wynajmie mieszkanie. I absolutnie to z hygge nie ma nic wspólnego. A na takim oglądaniu mieszkania wypytują o wszystko: skąd, gdzie, jak, po co, na co, jakie masz zainteresowania itd. Ciężka sprawa, bo człowiek czuje się chyba o wiele gorzej niż na rozmowie o pracę. Kiedyś od jednego właściciela otrzymałam listę 20 pytań, na które musieliśmy odpowiedzieć z Mężem :D cha cha. 

5. KOMUNIKACJA
Samochód zostawiliśmy z Mężem w Polsce, a tutaj poruszamy się autobusami. Po pierwsze samochód jest drogi w utrzymaniu, płaci się jakieś horrendalne sumy za drogi, czasem nawet za parking przy  pracy. Natomiast bilet miesięczny kosztuje 765 koron, czyli ponad 380 zł. W tym możemy się poruszać autobusami i tramwajem od rana do nocy. Natomiast jeśli chcielibyście zakupić bilet to u kierowcy jest droższy niż zakupiony w automacie czy kiosku. Człowiek codziennie uczy się czegoś nowego.  A po drugie mieszkamy w samym centrum miasta ;) 
Skoro jesteśmy w temacie biletów to zwrócę uwagę na kontrolerów, którzy rzucają się z daleka w oczy. Ubrani w czarne uniformy z odblaskowymi paskami, wojskowe buty i z taryfikatorami na szyi. Zero ukrywania się (np. tak jak w Polsce).


Mam nadzieję, że chociaż troszkę Was zainteresowałam. Uwaga wpis powstał pod wpływem emocji i moich osobistych przeżyć ;) 
Jeśli dowiem się jeszcze czegoś ciekawego o tym kraju na pewno powstanie kolejny wpis ;) 

Buziaki, Paulina

13 komentarzy:

  1. Czuję niedosyt z powody zbyt małej dawki Twoich cudnych zdjęć :D A tak serio, to super wpis, chociaż za szybko się skończył - wiem, strasznie dzisiaj marudzę :)
    Zwróciłaś uwagę na wiele ciekawych rzeczy, które dla nas Polaków, są czymś nieznanym i momentami może nawet niezrozumiałym, ale człowiek uczy się całe życie :) Z tą pogodą to ja bym pewnie dostała szewskiej pasji, albo w końcu stanęłabym gdzieś na środku jakiejś drogi i zaczęłabym się histerycznie śmiać, bo to aż nieprawdopodobne, żeby w takim tempie zmieniała się aura :P
    Co do opieki medycznej... hm... my przywykliśmy niestety do tego, że lekarze na wszystko przepisują antybiotyk, co dla naszego organizmu wcale nie jest zdrowe, a tylko bardziej osłabia odporność. Może, skoro w Norwegii lekarze wszystko leczą paracetamolem, to tam ludzie po prostu nie chorują? Inny klimat, tryb życia, jedzenie i ta zmieniająca się pogoda, faktycznie mogą człowieka zahartować, a wtedy nie ma potrzeby faszerowania się farmakologicznymi specyfikami :) Ale może się mylę :P
    No, cóż - czekam na kolejną porcję pyszności o Norwegii, tymczasem...
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och tak Norwegia to bardzo specyficzny kraj ;) obiecuję, ze następnym razem będzie o wiele więcej zdjęć Kochana :D buziaki ;)

      Usuń
  2. Co za piękne miejsce. Tak bardzo chciałabym zobaczyć tak wiele miast, państw. Zazdroszczę ci, że zwiedziłaś trochę Norwegii.

    pozdrawiam
    polecam-goodbook.blogspot.com [zapraszam na nową recenzję]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzy mi się wejście na Język Trolla :) ale wszystko przede mną ;)

      Usuń
  3. Dobrze poznać norweskie zwyczaje z perspektywy osoby, która zna je od podszewki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Opieka medyczna mnie przeraziła. =/
    www.niedokoncakosmetycznie.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy wpis i z przyjemnością poznałabym kolejnych parę ciekawostek z życia w Norwegii :)
    Podziwiam Cię Kochana, że dajesz radę z tą pogodą ;) Założę się, że z moją odpornością byłabym co chwilę przeziębiona, a jak szybko wyzdrowieć mając do dyspozycji tylko paracetamol? :P
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz trochę się uodporniłam, ale i tak często mam katar :D

      Usuń
  6. Boże, tam jest tak pięknie... :) Rozmarzyłam się! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Norwegia to kraj który mnie niesamowicie intryguje i to jedno z miejsc na ziemi, które marzą mi się, żebym je odwiedzić. Moja mama kilka lat pracowała w Norwegii i była zachwycona tymi krajobrazami! I tego strasznie jej zazdroszczę. Na pewno życie tam jest inne niż u nas i nie wiem czy chciałabym się tam przeprowadzić, ale chętnie bym zwiedziła ten kraj!

    OdpowiedzUsuń