niedziela, 4 września 2016

Nichlas Sparks, Jesienna miłość

Liczba stron: 220
Okładka: twarda


Na podstawie „Jesiennej miłości” powstał film „Szkoła uczuć”. Ile razy go oglądam, tyle razy płaczę, śmieję się, podziwiam, nie wierzę. Emocje dosłownie mną targają i nigdy nie pogodzę się z takim zakończeniem tej historii. Zarówno książkowym, jak i filmowym. Niestety najpierw oglądałam film, a dopiero potem sięgnęłam po książkę (traf był taki, że w mojej bibliotece zawsze ustawiają się bardzo długie kolejki po Sparksa i nigdy nie mogłam dostać tej książki, którą akurat chciałam. Na szczęście teraz wszystkie powieści Sparksa znajdują się w mojej domowej biblioteczce, więc nie mam problemu). A jakie są moje wrażenia po przeczytanej lekturze. Zapraszam niżej.

Jamie jest inna niż wszyscy. Nie imprezuje, nie chodzi w modnych ciuchach, nie ma przyjaciół, ale nie rozstaje się z Biblią. Wolny czas spędza w sierocińcu. Landon to pewny siebie chłopak, ale to wcale nie pomaga mu w znalezieniu partnerki na bal. W ostateczności, z nożem na gardle zaprasza Jamie.

Historię tej dwójki poznajemy z punktu widzenia Landona. To on jest jedynym narratorem powieści.  Początkowo jest bezczelny i arogancki. Często wyśmiewa się z Jamie. Z czasem, gdy się z nią zaprzyjaźnia, a ich uczucie kiełkuje i przeradza się w miłość dostrzegamy zmianę w Landonie. Dojrzewa, zaczyna pomagać obcym ludziom. Pod wpływem Jamie staje się lepszym człowiekiem.
Sparks po raz kolejny wprowadza nas w piękny świat prawdziwej miłości i przekonuje, że na miłość zawsze jest czas. Tę jedyną prawdziwą możemy poznać w wieku 17 lat, 30 albo 80. Z książki wyłania się obraz miłości silnej, której nie straszne przeciwności losu. Nie pokonają go nieszczęścia, cierpienie i ból, które spadają na bohaterów  w najmniej oczekiwanym momencie.

„Jesienna miłość” jest wyjątkowo krótka. Pierwszą połowę czyta się powoli, natomiast w drugiej akcja zdecydowanie przyspiesza. Książka przepełniona jest wieloma emocjami i kilka razy ścisnęła mnie za gardło. Sparks kolejny raz pokazał, że jest czarodziejem z magiczną różdżką, który tworzy treści niczym magiczne zaklęcia. A czytelnik raz je kocha, by za chwilę je znienawidzić. Przesłaniem „Jesiennej miłości” jest to, aby cieszyć się z życia, bo nie wiemy, ile go mamy. Zarówno życia, jak i czasu. Nikt z nas nie wie, jaki los jest mu pisany. Dlatego cieszmy się chwilą.


Z filmu podobała mi się ścieżka dźwiękowa.


A Wam co się bardziej podobało: książka czy film? :) 

Buziaki, Paulina

GARŚĆ CYTATÓW
Kiedy na nią patrzę, myślę wyłącznie o tym, że pewnego dnia nie będę już mógł jej oglądać.
*
Nasza miłość jak wiatr - nie możesz jej ujrzeć, lecz możesz ją poczuć.
*
Pan ma jakiś plan dla nas wszystkich, ale czasem nie rozumiem, co chce nam przekazać.
*
Na jej twarzy igrał lekki uśmiech.
- Chętnie z tobą pójdę – oświadczyła – ale pod jednym warunkiem...
Zacisnąłem zęby, mając nadzieję, że to nie będzie coś zbyt strasznego.
- Tak?
- Musisz obiecać, że się we mnie nie zakochasz.
Zrozumiałem, że żartuje, bo się roześmiała, nie mogłem jednak powstrzymać westchnienia ulgi. Czasami Jamie miała zaskakujące poczucie humoru.
Uśmiechnąłem się i dałem jej słowo.
*
Byłem w niej zakochany, tak głęboko zakochany, że nie dbałem o to, że jest chora. Nie dbałem o to, że nie będziemy ze sobą długo razem. Żadna z tych rzeczy nie miała dla mnie znaczenia. Ważne było tylko, że robiłem coś, co moje serce uznało za słuszne.
*
Nie trwało to zbyt długo i z całą pewnością nie był to pocałunek, jaki widuje się w dzisiejszych czasach w kinie, na swój sposób był jednak wspaniały. Pamiętam tylko, że już wówczas, kiedy zetknęły się nasze wargi, wiedziałem, że nigdy tego nie zapomnę.
*

- Jesteś piękna – wyjąkałem i chyba publiczność, począwszy od platynowych pań z przodu, aż po moich przyjaciół w tylnym rzędzie, nie miała wątpliwości, że naprawdę tak myślę.  Po raz pierwszy odegrałem tę kwestię jak trzeba.

24 komentarze:

  1. Uwielbiam zarówno tę książkę jak i film :) Cudowne :)

    Pozdrawiam,

    Czytaninka

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej! Nominowałam Cię do LBA, zapraszam --> http://www.uwielbiamczytac.pl/2016/09/liebster-blog-award-1_81.html#more

    OdpowiedzUsuń
  3. Wstyd się przyznać, ale ja jeszcze nie oglądałam filmu ani nie czytałam książki. Muszę jak najszybciej to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jedna z moich ulubionych powieści Sparksa. Pomimo tego, że wcześniej oglądałam film, to i tak n ie potrafiła powstrzymać łez w trakcie czytania.. Piękna historia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Film oglądałam z milion razy i dopiero po kilku latach - przypadkowo - dowiedziałam się, że jest na podstawie książki. Oczywiście poczułam palącą potrzebę jej przeczytania :D I tak jak zwykle nie sięgam po Sparksa, tak tę przeczytałam; mało tego - bardzo mi się podobała.
    A ścieżka dźwiękowa z filmu faktycznie jest wspaniała <3

    Pozdrawiam,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ścieżka dźwiękowa z filmu jest naprawde piękna i wzruszająca. Także ogladalam film ''Szkola uczuć'' ale nie czytalam ksiązki. Mam jednak w planach powrocenie do kilku ksiązek Sparksa, wiec i tę pewnie tez przeczytam.Pozdrawiam;)
    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  7. Książki nie czytałam ale na filmie zawsze płaczę :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też bardzo wzrusza :/ bez chusteczek nie ma co włączać telewizora :)

      Usuń
  8. To właśnie od tej książki zaczęła się moja miłość do twórczości tego autora :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam i oglądałam. Rozkleiłam się dwukrotnie...

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam ten film! Nie ma, co! A książki nie czytałam, chociaż znam twórczość tego cudownego autora :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana masz błąd w tytule posta!
    A książkę czytałam, film oglądałam i to była pierwsza pozycja autora, po którą sięgnęłam i zaowocowało to w kolejne pozycje i ekranizacje. ;d

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam zarówno książkę jak i film ;)
    Ogólnie lubię wszystkie książki Sparksa a moim faworytem jest ostatnia piosenka ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedyś czytałam i podobała mi się ta książka :)

    OdpowiedzUsuń