piątek, 29 lipca 2016

Jojo Moyes, Kiedy odszedłeś

Liczba stron: 489
Okładka: miękka


Jojo Moyes przyznała się do tego, że dzięki fanom i czytelnikom jej powieści napisała kontynuację losów Louisy Clark. Jestem z tego powodu niezmiernie ucieszona, ponieważ od początku Lou skradła moje serce.

W „Kiedy odszedłeś” Lou próbuje żyć po śmierci Willa. Chociaż może żyć to za duże słowo, ponieważ najpierw obiecała mu, że coś zmieni, a teraz popadła w stagnację i dręczące wyrzuty sumienia nie pozwalają ruszyć do przodu. Jak zwykle życie Lou jest pokręcone, a upadek z dachu powoduje nie tylko nawiązanie nowych znajomości, ale też wzbudzenie w bliskich strachu o jej życie.

Powieść wypełniona jest emocjami. Balansujemy na linii, popadając w skrajności w  skrajność. Raz zaśmiewałam się w niebogłosy, wybuchałam wręcz niekontrolowanym śmiechem, by za chwilę przecierać oczy ze zdumienia, a potem lekko pociągać nosem. Chociaż śmiech może nie być na miejscu, bo autorka skupiła się na żałobie oraz ukazaniu sposobów, aby ją przetrwać i przeżyć. Temat śmierci jest bardzo delikatny, bo przecież pozostawia w człowieku nie tylko żal i smutek, ale też wściekłość. Na osobę zmarłą, na Boga, na okoliczności i na kogoś, kto się tylko nawinie. Bo już nigdy nie usłyszymy jej śmiechu, nie zobaczymy jej sprzątające, bałaganiącej, po prostu żywość, której czujemy obecność, zapach. Nagle zdajemy sobie sprawę, ze nie mamy do kogo się odezwać, przytulić, krzyknąć. A czasem nawet nie mamy okazji, żeby się pożegnać i powiedzieć jak bardzo była dla nas ważna.

Lou nie radzi sobie ze śmiercią Willa, ale ona chce udowodnić wszystkim, że jest inaczej i że doszła do siebie. Ale w głowie ciągle kłębią się myśli i dręczą wspomnienia. Skutkiem jest zapisanie się do grupy wsparcia, w której uczy się na nowo cieszyć. W jej życiu pojawiają się także nowe osoby. Lily, która sprawia niemałe problemy wychowawcze, a także przystojny ratownik Sam.



Nie mogłam się doczekać, aż w końcu znajdę chwilę, aby poznać dalsze losy Lou. Było to niczym spotkanie po latach, ze starą znajomą, chociaż stosunkowo niedawno przeczytałam „Zanim się pojawiłeś”. Jojo Moyes kolejny raz mnie usatysfakcjonowała, ale tym razem nie wpadłam w  depresję i zagrała moimi emocjami. Pojawiły się nie tylko smutne momenty, ale również te bardziej wesołe i śmieszne dialogi. Uwielbiam książki pisarki, bo są naprawdę mądre. Problemy z jakimi zmagają się bohaterowie są w 100% realistyczne. Zadaniem Moyes jest pokrzepianie naszych serc. Na szczęście to nie jest kolejny łamacz serc.

Podsumowując liczę na to, ze autorka znów posłucha swoich fanów i napiszę kolejną kontynuację, bo znów pozostawiła otwarte zakończenie. Wam serdecznie polecam, bo jest to niezwykle ciepła, wzruszająca i dająca nadzieję powieść.

Za egzemplarz dziękuję:


Buziaki,
Paulina


42 komentarze:

  1. Czytało mi się zdecydowanie lepiej niż pierwszą część, głównie ze względu na to, że nie wiedziałam czego się spodziewać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam na razie w planach pierwszą część. Czuję, że się nie zawiodę.

    OdpowiedzUsuń
  3. "Zanim się pojawiłeś" mam w planach. Nawet nie wiesz Paulino, jak bardzo chcę tę książkę przeczytać:):) Wiem, że ta historia zrobi na mnie wrażenie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zrobi kochana :) polecam gorąco :)

      Usuń
  4. Oglądnęłam pierwszą część i nie byłam nią zachwycona. Nie wiem czy sięgnę po książkę. Może lepiej przeczytam drugą część, zamiast męczyć się z pierwszą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie akurat film bardzo się podobał, ale dlatego, że ja lubię takie historie ;)

      Usuń
  5. W końcu muszę przeczytać część pierwszą! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To nie dla mnie. Pierwszy tom był świetny, ale jakoś nie chcę znać dalszych losów Lou. Poza tym to otwarte zakończenie strasznie mnie zniechęca. Autorka zostawiła sobie otwartą furtkę, aby dalej to ciągnąć i doić kasę - nie dziękuję :/
    Pozdrawiam serdecznie :D
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciągnięcie kasy jest chyba normą :p

      Usuń
  7. nie czytalam 1 czesci ale bardzo bym chciala zwlaszcza po takiej recenzji cz 2 :D pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To polecam :) myślę, że ta historia spodobałaby Ci się ;) pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Kolejka u mnie w bibliotece do tej książki spora, ale ja cierpliwie poczekam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spijesz śmietankę na końcu :D cha cha. Pozdrawiam :)

      Usuń
  9. Dużo o niej słyszałam, ale ciągle nie jestem do niej przekonana... Może kiedyś. Na pewno tytuł sobie zapiszę, a recenzję polecę takiej jednej co na pewno ją zachęci :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ''Zanim się pojawiłeś'' spodobało mi się bardzo i ogromnie poruszyło, ale kontynuacja już nie. Nie tego oczekiwałam, musiałam się zmuszać do czytania, a postać Lily mnie denerwowała. Lubiłam za to spotkania grupy wsparcia i humor, jaki wprowadzali rodzice Lou.
    Pierwsze zdjęcie jest przepiękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) też niestety nie polubiłam Lily. Widzę te same gusta ;)

      Usuń
  11. Czeka na mojej półeczce razem z pierwszą częścią. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytam właśnie "Zanim się pojawiłeś" i wciąga mnie na maksa także nie mogę doczekać się drugiej części ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :) na szczęście kontynuacja Cię nie zabije :D pozdrawiam ;)

      Usuń
  13. Wow, nie miałam pojęcia, że napisała 2 część. Oglądałam film, książki jeszcze nie zdołałam przeczytać. Świetna historia, chociaż zakończenie mnie zniszczyło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak każdego, mnie też. Zachęcam Cię do przeczytania części 2, bo ta nie złamie Ci serca :)

      Usuń
  14. Wczoraj skończyłam czytać "Zanim się pojawiłeś" :) Prawdę mówiąc, nie wiem, czy sięgnę po kontynuację, bo to już nie będzie to samo... Właśnie skrobię recenzję pierwszej części :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dalsze losy Lou na szczęście nie były typu "żyła długo i szczęśliwie" tylko znowu zaskakująco i ciekawie :)

    też jestem ciekawa czy autorka pokusi się o ciąg dalszy :) kartę zostawiła otwarta na wiele możliwości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi się podobało w jaki sposób rozpisała tę część :) oby kolejna była jeszcze lepsza ;)

      Usuń
  16. W lipcu czytałam "Zanim się pojawiłeś" i ta historia mną owładnęła. Piękna i czarująca. A teraz zaczęłam czytać "Kiedy odszedłeś", właśnie jestem na stronach, gdzie Lou pojawiła się na grupie wsparcia. Mam nadzieję, że książka dorówna pierwszej części. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorówna, ale na szczęście nie zasmuci czytelnika :) dobrze, że ta część jest utrzymana w weselszym tonie ;)

      Usuń
  17. W trakcie lektury "Zanim się pojawiłeś" płakałam jak bóbr - dawno żadna historia tak mnie nie wzruszyła! Jestem ciekawa co tym razem zgotowała dla czytelników Jojo Moyes i co masz na myśli mówiąc o otwartym zakończeniu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To polecam :) sięgnij jak najszybciej, żeby zaspokoić ciekawość :D pozdrawiam :*

      Usuń
  18. Jeszcze nie czytałam, ale czytałam wiele pozytywnych opinii i już ją ściągnęłam na swój czytnik. Więc tylko nic jak czytać po tak wspaniałej recenzji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) uważam, ze się nie zawiedziesz i wywoła w Tobie mnóstwo emocji ;) pozdrawiam :)

      Usuń
  19. Ja jestem w trakcie czytania i już po prawie 200 stronach jestem oczarowana! Jojo Moyes ma niezwykły dar tworzenia niepowtarzalnego klimatu. I rzeczywiście, rozpoczynając tę książkę miałam nieodparte wrażenie, że lecę na spotkanie z dawno niewidzianą przyjaciółką, za którą tak bardzo się stęskniłam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się bardzo cieszę, że masz podobne odczucia :) pozdrawiam ;)

      Usuń
  20. Paulina, dziękujemy za umieszczenie recenzji na www.gandalf.com.pl :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo ;) zresztą wszystkie recenzje u Was umieszczam :D pozdrawiam ;)

      Usuń