1.7.16

Helen Bryan, Oblubienice wojny

Liczba stron: 408
Oprawa: miękka



Alice jest córką pastora. Życie kończy się dla niej w momencie, gdy narzeczony przyjeżdża z podróży do Ameryki z … młodziutką dziewczyną Evangeline, świeżo poślubioną małżonką. Elsie wychowuje się w wielodzietnej rodzinie. W obliczu wojny nie pozostaje jej nic innego jak uciec z Londynu. Tanni opuszcza swoją ojczyznę, Austrię. Aby przeżyć zostawia rodziców, siostry i wychodzi za mąż za przyjaciela rodziny. Evangeline zostawia w Ameryce po sobie skandal, którego rodzina pewnie długo nie zapomni i nie wybaczy. Frances zostaje oddana na wychowanie matce chrzestnej. Mimo że dziewczyna jest córką admirała to nie stroni od skandali.

Co może połączyć te pięć kobiet? Bo przecież pochodzą z różnych środowisk, różnych stron świata; są różnie wychowywane i wyznają inną wiarę. Przypadek, a może zrządzenie losu sprowadza je do maleńkiej wioski. Wojna. Łączy je wojna, przed którą uciekają (chcą ocalić swoje życie, czasem może również reputację) oraz codzienne problemy, z którymi sobie muszą same radzić. 50 lat po jej zakończeniu znów się spotykają, aby pomścić śmierć jednej z nich. Bo przyjaźń przetrwała największe trudy i nic nie jest w stanie jej rozerwać.

Początek mojej recenzji zapowiada, że jest to literatura obyczajowa. Tytuł mówi, że tematyka może dotykać wojny. Prawda jest taka, że  stanowi ona tylko tło, dodatek, pretekst, by pokazać relacje między kobietami, przyjaźń, miłość, siłę czy też ogromną odwagę. Proza mnie bardzo wciągnęła. Nie bije z niej okrucieństwo. Autorka posłużyła się także lekkim piórem. Nakreśliła bardzo przyjemny obraz, po którym z chęcią się przechadzałam.

W szkole poznajemy wojnę z perspektywy Polaków. Rzadko, albo nawet nigdy nie mówi się o tym, co czuły inne narody. Szufladkujemy inne narody, a w zasadzie nie mamy takiego prawa. Jestem wdzięczna autorce, że pokazując klimat Anglii pokazała ludzi z krwi i kości, którzy także byli nękani nalotami, żyli w strachu,  brakowało im żywności  czy musieli uciekać ze swojego kraju.

Ta książka niż wszystkie. Może dlatego, że wydarzenia nie są autentyczne? A właśnie jeśli chodzi o tematykę wojenną jesteśmy przyzwyczajeni do faktów? Niemniej jednak, jeśli taki temat, klimaty angielskie z nutką dramatyzmu i sensacji, jak najbardziej polecam. Na pewno się nie zawiedziecie.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:


Buziaki,
Paulina


10 komentarzy:

  1. Czytałam, moje klimaty, podobała mi się, ale to jednak nie było to, czego szukałam w lekturze z wojną w tle. Czegoś mi tam zabrakło, a może po prostu "Światło, którego nie widać" ustawiło dla innych książek o tematyce, mniej lub bardziej wojennej, poprzeczkę bardzo wysoko? W każdym razie, książka była w sumie przyjemna :)
    Buziaki kochana!
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli mamy podobne odczucia ;) pozdrawiam :*

      Usuń
  2. Czytałam już sporo recenzji opisujących tę książkę. Nie mam jej jednak obecnie w planach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię takie historie! Życie kobiet z wojną w tle... to jest coś na co będę miała ochotę w te wakacje! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie polecam :) ta pozycja na pewno Cię zaciekawi :) pozdrawiam

      Usuń
  4. Właśnie dzisiaj mam zamiar zabrać się za tę książkę i już nie mogę się doczekać i zżera mnie wielka niecierpliwość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie polecam :) na pewno Ci się spodoba :)

      Usuń
  5. Czasami sięgam po takie historie, ale muszę być w odpowiednim nastroju, książkę dopisałam do listy. :)

    OdpowiedzUsuń

Pięknie dziękuję za każdy komentarz. Moje opinie są całkowicie subiektywne, więc jeśli nie zgadzasz się ze mną, jak najbardziej to szanuję i zachęcam do dyskusji oraz wyrażenia swojego zdania. Wszystkim życzę miłego dnia! ;)