7.6.16

Maria Kordykiewicz, Zapach szkoły

Tytuł: Zapach szkoły
 Autor: Maria Kordykiewicz
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 165
Oprawa: miękka
  


Szkoła kojarzy mi się z czasem beztroski, nostalgii, kiedy wszystko wydawało się proste i człowiek jeszcze niczym się nie przejmował. Dorosłe życie wydawało się tak odległym zjawiskiem, że aż nieprawdopodobnym.
Dzisiaj chciałabym Wam polecić książkę Marii Kordykiewicz „Zapach szkoły”. Pani Maria jest nauczycielką. Przybliża nam wydarzenia ze swojego dzieciństwa, szkoły – tej samej, do której chodził także jej tato, a później z dorosłego już życia.  Z relacji autorki wynika, że bardzo miło wspomina czas nauki, swoje koleżanki, a nawet nauczycieli. Pani Maria nie chciała uczyć, jednak jej losy potoczyły się zupełnie inaczej. Zamiast na Politechnikę swoje życie związała ze szkołą i nauczaniem.

Z książki bije niesamowite ciepło. Pani Maria przytacza różne anegdoty z czasów kiedy sama była uczennicą (z koleżankami organizowała pokazy mody na przerwach w sali, robiła różne psikusy nauczycielom, a nawet dzieli się z czytelnikiem sposobami na ściąganie), jak i wtedy kiedy została nauczycielką (przywołuje z pamięci wycieczki organizowane ze swoimi uczniami, na które sami zarabiali np. zbieraniem kamieni).

Sama pani Maria jawi się jako wspaniała, ciepła kobieta, która widać, że znajduje się w odpowiednim czasie i miejscu. Pracuje z pasją, z powołaniem, nikogo nie pomija i przede wszystkim umie zjednywać sobie ludzi, z którymi później współpracuje. Ma zarówno świetny kontakt z uczniami, jak i ich rodzicami.

Czytając tę cieniutką książeczkę zauważyłam, jak ogromnie zmieniło się nauczanie. Dzisiaj nie do pomyślenia jest ukaranie ucznia – dawniej chleb powszedni. Jednak nie raz moi bliscy wspominali, że czasem ta metoda była dobra. Ponadto często zdarza się, że nauczyciel nie umie poradzić sobie z dzieciakami, ponieważ autorytet nauczyciela troszkę upadł. Wiadomo, że są jeszcze nauczyciele, którzy wcale nie muszą brać uczniów na podstrach, żeby byli spokojni na lekcjach, ale szacunek trzeba sobie wypracować. Bo ktoś powie, że to wina młodzieży, ale czy ja wiem? Nie ma gotowego przepisu na nauczanie i osiąganie sukcesu. Na wszystko trzeba sobie zapracować tak jak pani Maria, która nie absolutnie nie posuwała się do kar cielesnych.

Wychować młodego człowieka – to nauczyć go wiary w siebie i ludzi, pobudzić w nim najlepsze struny charakteru; wreszcie pokazać mu drogę prawdziwych ideałów.

Za egzemplarz dziękuję:


Serdecznie polecam przyszłym nauczycielom.

Buziaki,
Paulina



8 komentarzy:

  1. Tylko słaby nauczyciel próbuje siać postrach na lekcjach. Dobry nauczyciel potrafi swoich uczniów zainspirować i wtedy nie musi uciekać się do metod tego pierwszego. Książkę chętnie przeczytam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie powiedziane. I takie prawdziwe. W pełni się zgadzam.

      Usuń
  2. Ciekawa książka ile bym oddała, żeby teraz powrócić do tych lat. Ale to już tak jest będąc dziećmi marzymy o byciu dorosłym, kiedy już jesteśmy to marzymy by na powrót stać się dzieckiem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio bardzo często powtarzam, że chciałabym być znowu dzieckiem... Ale cóż... czasu się nie cofnie ;)

      Usuń
  3. Jestem bardzo ciekawa tej książki. Znam temat z własnego doświadczenia, chętnie zatem poczytam o wspomnieniach pani Marii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też kończę kierunek nauczycielski, więc kiedyś chciałabym być taką nauczycielką jak Pani Maria :)

      Usuń
  4. Jak widać to bardzo interesująca pozycja ;)
    Och, chętnie bym wróciła do szkolnych czasów na choć jeden dzień. Zawsze miło wspominam tamte czasy ;)

    OdpowiedzUsuń

Pięknie dziękuję za każdy komentarz. Moje opinie są całkowicie subiektywne, więc jeśli nie zgadzasz się ze mną, jak najbardziej to szanuję i zachęcam do dyskusji oraz wyrażenia swojego zdania. Wszystkim życzę miłego dnia! ;)