czwartek, 30 czerwca 2016

Marta Alicja Trzeciak, Dwadzieścia siedem snów

Liczba stron: 330
Oprawa: miękka



Ostatnio bardzo często sięgam po literaturę polską. Tym razem przeczytałam pozycję Marty Alicji Trzeciak „Dwadzieścia siedem snów”, która miała swoją premierę 8 czerwca.

Młoda pisarka przyjeżdża do pewnej wsi, aby pracować nad swoją nową powieścią. Zatrzymuj się w domu gospodyni, która nazywana jest Szarą. Okazuje się, że nie tylko ten dom zawiera w sobie tajemnice.

Miałam wrażenie, że czytam „Pannę Nikt”, ponieważ książka Pani Trzeciak także jest utrzymana w konwencji onirycznej. Równoległe do fabuły pisarka wprowadza nas w świat bardzo realistycznych snów. Niby w książce mamy graficzne oddzielenie snów (tytuły sen 1, sen 2 itd.) do końca nie wiadomo, co jest jawą a co snem. W dodatku pisarka zasypia w bardzo nietypowych miejscach i o różnych porach, zarówno w dzień, jak i w nocy.

Książka jest tajemnicza, przepełniona magią, ale na moje szczęście nie okazała się horrorem. Z każdą stroną coraz bardziej wciągałam się w tę  historię. Chciałam poznać wszystkie sekrety od razu, ale musiałam uzbroić się w cierpliwość i razem z pisarką zbierać elementy układanki w jedną całość.

Kolejnym plusem książki jest autotematyzm. Pani Trzeciak pisze o… pisaniu książki. Pisarka przyjeżdża na wieś, aby odnaleźć natchnienie. Możemy poznać pracę pisarza od kuchni. Pisarka spaceruje z zapiskami, swoim notatnikiem, wysłuchuje relacji różnych mieszkańców. Wydawać by się mogło, że to jest jej celem – pisanie książki. Ale tak naprawdę specjalnie została sprowadzona na wieś, żeby cofnąć klątwę, która została rzucona na mieszkanki gospody.

Summary: fabuła jest bardzo intrygująca, zaskakująca i wciągająca. Pomysł na książkę uważam za znakomity. Bohaterowie są niebanalni i nieszablonowi. A kim są La, Mi, Re i Sol? Tego dowiecie się z lektury książki. Serdecznie polecam – dla samego zakończenia i tej przepięknej, romantycznej okładki.

Za egzemplarz dziękuję: 

Buziaki,

Paulina

14 komentarzy:

  1. Czytalam i rowniez bardzo mi sie podobala:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już sama okładka zachęca. Piękne zdjęcie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, ze ksiazka przypadła Ci gustu. Jest rewelacyjna.

    OdpowiedzUsuń
  4. o tak, okładka rzeczywiście zapiera dech w piersiach :)nigdy nie czytałam jeszcze książki o pisaniu książki, więc z pewnością kiedyś sięgnę choćby z tego powodu, a i fabuła sama w sobie wydaje mi się interesująca :)
    http://w-strone-blekitu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie polecam :) uważam, że się nie zawiedziesz :)

      Usuń
  5. Czytałam i książka jest godna polecenia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sekrety w książkach to coś co lubię, ale to mieszanie jawy ze snem, a raczej to, że trudno to odróżnić trochę mnie odstrasza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, bo to jest pomieszanie w pozytywnym znaczeniu :) wprowadza tajemnicę i intryguje czytelnika :)

      Usuń