niedziela, 24 kwietnia 2016

Japonki nie tyją i się nie starzeją

Tytuł: Japonki nie tyją i się nie starzeją
 Autor: Naomi Moriyama, William Doyle
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 286
Oprawa: miękka 
Wiecie moi Kochani, co kojarzy mi się z Japonią? Oczywiście „Czarodziejka z Księżyca”, czyli Usagi Tsukino! Gdyby ktoś nie oglądał to bohaterka ma 14 lat i jest mieszkanką Tokio. Kiedy byłam dzieckiem uwielbiałam tę bajkę. Mogłam ją oglądać godzinami, ciągle i bez końca:)


    


Jednak bajka ta nie sprawiła, że od pierwszego wejrzenia zakochałam się w Japonii.  Ale co zauważyłam? Przecież Usagi tyle jadła, a nigdy nie miała problemów z otyłością :D więc coś jest na rzeczy ;) a dzisiaj sięgam po książkę „Japonki nie tyją i się nie starzeją” Naomi Moriyama. Naomi urodziła się i wychowała w Tokio. I to jest kolejna książka z serii wybrałam-się-do-Stanów-i-utyłam. Historia podobna jak u Koreanek. LINK TUTAJ 
Naomi mieszkając w Nowym Jorku przytyła 12 kilogramów i po powrocie do Japonii na nowo odkryła tajniki tokijskiej kuchni, które zbawiennie wpłynęły na ciało (na duszę pewnie też).

Książka jest troszkę poradnikiem, a troszkę księgą kucharską. Składa się z 6 rozdziałów. Po pierwsze, Naomi wyjawia sekrety tokijskiej kuchni, czyli m.in. dieta Japończyków opiera się na soi, rybach i ryżu oraz jedzą oni o wiele mniejsze porcje podawane w małych naczyniach. Co jest bardzo ważne to przede wszystkim to, że kuchnia japońska ma łagodny smak. A to zapewne wpływa dobrze na nasze podniebienie. Po drugie, omawia siedem filarów japońskiej kuchni, do których należą ryby, warzywa, ryż, soja, makarony, herbata i owoce. Po trzecie, zasypuje nas przepisami, np. na kulki ryżowe, dashi (bulion sporządzony z ryb i warzyw morskich) czy marchewkowe tofu.

Autorka przekonuje, że nasze kuchnie także możemy przekształcić w te tokijskie, ponieważ sprzęty i zastawa nieznacznie różnią się od siebie. Szczegółowo wymienia, co mamy w  domu, a co jest nam potrzebne do przygotowywania japońskich potraw.


Szczególnie spodobał mi się rozdział 6 zatytułowany „dieta samurajów”, w którym  Naomi przybliża historię wojowników oraz podaje listę ich ulubionych potraw.
Na końcu znajduje się 12 prostych porad prosto z Tokio oraz  źródła, gdzie możemy znaleźć japońskie produkty oraz zastawę.



Po przeczytaniu książki gorzka refleksja – niestety ja utyję i się zestarzeję, bo raczej nie będę miała samozaparcia, ani niestety czasu, aby przestrzegać wszystkich zasad omówionych w książce.  


Buziaki,
Paulina




Dango - słodkie kulki ryżowe na patyku :)


10 komentarzy:

  1. Kupiłam ostatnio tę książkę na własność, dopiero będę ją czytać - ale "Sekrety urody Koreanek" bardzo mi się podobały :D :D
    Zapraszam:
    http://mirella-view.blogspot.com/
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ogóle uwielbiam poradniki ;) jednak pozostaję wierna Francuzkom, choć zarówno Koreanki, jak i Japonki są urocze ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. hahahaha przyznam ze pamietam usagi do dzis :P a co do ksiazki to bym z checiap rzeczytala aby samemu tam dociekliwe dowiedziec sie o sekretach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę jak najbardziej polecam ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Kuchnia to nie moja bajka ;) Zdecydowanie ta książka do mnie nie przemawia ;)

    Pozdrawiam,
    Czytaninka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię gotować, ale kuchnia tpkijska jest dla mnie zbyt odległa ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Szalałam za "Czarodziejkami z księżyca" jakieś 20 lat temu :D A książkę chętnie zdobędę, może zaszaleję w kuchni :) Pośredniczka

    OdpowiedzUsuń
  5. Czarodziejka z księżyca! Jak dawno jej nie widziałam, również ją uwielbiałam:) Ja nie mam samozaparcia na ten cały fit, choć bardzo bym chciała. Dziś przejechałam 12 km rowerem, każdy orze jak może hihi. Japonki faktycznie zupełnie inaczej jedzą, dużo ryb, których ja osobiście nie lubię;( Nie dziwne, że przytyła w Ameryce... Tam to chyba każdy by utył:) Chętnie sięgnę po tę pozycję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę kochana, że jesteś moją bratnią duszą :D :* Fit-dla mie odległość jak stąd na Księżyc :P czytam tyle tych poradników, ale no naprawdę ciężko :P ostatnio przespacerowałam się 10 km, ale myślałam, że ducha wyzionę :D
      pozdrawiam ;)

      Usuń